środa, 5 listopada 2014

Rozdział III


-Stefan, aleś się zestarzał!-krzyknęła owa brunetka, prawdopodobnie ta sama, co wylała na niego piwo. Podeszła i dosłownie odpychając mnie od Savatore'a, stanęła na przeciwko niego.
-Co tu robisz?-spytał czekoladowłosej, na co zalotnie uśmiechnęła się do niego mrugając i okręcając zgrabnie. Jego mina kompletnie różniła się od jej. Była stężała, zwarta, jakby miał zaraz iść na walkę, w której mógłby nie przeżyć. Zacisnął żuchwę i zmrużył oczy, a dłoń zacisnął w pięść, ale mimo widocznej niechęci do niej, ruszył za tajemniczą dziewczyną. Tak po prostu mnie olał? Zostawił bez niczego? Nie powiedział słowa? I kim do cholery jest ta lala?!
Nie mogąc znieść tego widoku, jak on tańczy wolnego z tą...tą...tą...dziewczyną...kładzie ręce na jej biodrach, przejeżdża dłońmi po jej talii, szepcze do ucha...preferowałam pójść w stronę baru.
-Co szanowna piękność sobie życzy?-spytał mnie średniego wzrostu, przystojny mężczyzna o kruczoczarnych włosach. Miał na sobie opiętą, czarną koszulę, jeansy i jeden z najpiękniejszych uśmiechów jakie widziałam, a jego oczy…Tak się lśniły….Bardzo przypominały mi wzrok Stefana. Ale nie miał tak gorzkiego ani opiekuńczego wzroku jak Salvatore.
-Co polecasz?-wrzasnęłam próbując przekrzyczeć muzykę i tłum.
-Mają dobry Bourbon. –powiedział tajemniczy facet. Odkrzyknęłam potwierdzenie i po chwili dostałam kieliszek z trunkiem. Na chwilę spojrzałam w bok i chciałam kontynuować rozmowę z czarnowłosym, ale zniknął. „Może poszedł potańczyć?” pomyślałam. Zobaczyłam Vic i skierowałam się ku niej.
-Jak tam Stefan?-spytała uśmiechnięta odwracając się do mnie.
-Zobacz sobie tam-powiedziałam z naburmuszoną miną wskazując na dwójkę tańczących ludzi. Salvatore był do nas odwrócony, ale mina dziewczyny była cała w skowronkach. 
-Kto to?-spytała niewinnie przyjaciółka.
-Żebym ja jeszcze wiedziała-westchnęłam rozkładając ręce-ale chyba jakaś jego była....albo i teraźniejsza?
-Nie martw się-poklepała mnie po plecach.
-Nie narzekam-powiedziała biorąc łyka bourbonu i kręcąc głową.-Widziałam ciacha przy barze. Idziemy wyrywać?-spytałam kręcąc biodrami z szerokim wyszczerzem. Victoria tylko się zaśmiała, wzięła mnie pod rękę i poszłyśmy w kierunku mężczyzn. Ja mimo to miałam wzrok skupiony na Stefanie...


Co za Stefan!
-Jego uczucia zmieniają się szybciej niż babie z okresem!-zaśmiałam się biorąc kolejny łyk miodowej cieczy.
-Babie w ciąży, rzucającej picie i palenie na diecie, ćwiczącej i właśnie rodzącej-skwitowała Maja opierając się o barek.
-Ale i tak jest seksowny-rzuciłam.
-Bywa-mruknęła niewyraźnie niebieskooka. Poklepałam ją po plecach i ruszyłam tańczyć. Byłam lekko wstawiona, co tylko mnie zachęciło do ruszania biodrami w rytmie. Przyłączył się do mnie jakiś czarnowłosy przystojniak i kompletnie zapomniałam o Jeremym.
Tańczyłam....I to ostatnie, co pamiętam.
Obudziłam się w sypialni Salvatore'a, obok mnie leżała Mei. Kompletnie nic nie pamiętałam. Szturchnęłam brunetkę, a w odpowiedzi usłyszałam:
-Jeszcze 5 minut, mamo.-po czym wróciła do snu. Tym razem, dla pewności, że nie wyminie mojego budzenia zrzuciłam ją z łóżka. Spojrzała na mnie gniewnym wzrokiem, a ja się uśmiechnęłam.
-Jesteśmy w sypialni Stefana? - zapytała mnie brunetka
-Na to wygląda, ja nic nie pamiętam. Może się upiłyśmy, a potem...przespałyśmy się z nim?
-Nic takiego nie miało miejsca - wtrącił Stefan z uśmiechem. Odetchnęłam z ulgą w duchu.
-Gdzie tu jest toaleta? - Spytała Maja
-W czwartym pokoju po lewej. - Odpowiedział Stefan. - po czym Mei wyszła
-Wyjaśnisz mi co się stało?-Zażądałam
-Z chęcią, - Przybliżył się do mnie szybko i spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział: Zemdlałaś, zadzwoniłem do Twojej mamy i przekazałem, że źle się poczułaś i przenocujesz u mnie. Mei chciała koniecznie z Tobą zostać. Nic nie pamiętasz. Z moich ust zaczęły wydobywać się słowa: Zemdlałam, przenocowałam u Ciebie, nic nie pamiętam. Nagle zauważyłam na mojej szyi wisiorek, a na nadgarstku bransoletkę.
-Co to? - zapytałam, jakby wybudzona z jakiegoś transu, wskazując na nadgarstek i wisiorek na szyi.
-Mały prezent, cokolwiek by się działo nigdy ich nie zdejmuj, zawsze mniej któryś z nich na sobie. To taki dowód przyjaźni. - Uśmiechnął się szeroko.
-Dziękuje, ale nie mogę tego przyjąć.
-Ależ możesz.
-No dobrze - odwzajemniłam uśmiech.
Nagle zaczęliśmy pochylać się ku sobie. I do pokoju weszła Maja. Wyglądała na zdziwioną.
- Ja już pójdę. - powiedziała i wyszła
-Mei zaczekaj - krzyknęliśmy ze Stefanem jednocześnie .
Pobiegłam za przyjaciółką.
-To naprawdę nie...
-Ćśś-powiedziała udając zamykanie buzi na kłódkę i spojrzała błagalnie. Nic więcej nie powiedziałam. Skierowałam się do Stefana i podziękowałam za przenocowanie, po czym wyszłam z Mają.

-Co się stało?- zapytałam Mai
-Ja wszystko pamiętam każdy moment, każde wydarzenie z wczorajszego wieczoru.
-Ja tylko to, że zemdlałam i przenocowałam razem z Tobą u Stefana , dalej pustka.
-Widziałam Cię na balkonie z tym mężczyzną, którego widziałyśmy w kościele, wbił swoją kły w Twoją szyje i pił z niej krew. Patrzyłam na Ciebie cała sparaliżowana. Widziałam jak on Cię puścił i upadłaś. Podbiegłam do Ciebie, Twój puls był bardzo słaby, Twoja klatka piersiowa ledwo się podnosiła, Ty...Ty....umierałaś. Myślałam, że Cię stracę, potem ten mężczyzna powiedział do mnie, że będę następna. Zbliżył się do mnie pociągnął mnie do góry zaczęłam się szarpać, a on spojrzał mi w oczy i powiedział, że mam nie krzyczeć. Wtedy krzyknęłam pomocy i nagle znikąd pojawił się Stefan. - Nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą powiedziała moja przyjaciółka. Różne myśli plątały mi się po głowie. Co teraz będzie? Kim oni są?
Mei opowiadała dalej co wydarzyło się wczorajszej nocy idąc do mnie
*Retrospekcja z perspektywy Mei*
-Pość ją! - krzyknął Stefan
-Znalazł się bohater, już myślałem, że nie będzie zabawy - uśmiechnął się ironicznie, kontynuując - Dalej zjadasz zajączki?
-A ty dalej krzywdzisz nie winnych ludzi?
-Masz ją! - Podał mnie do Stefana - Nie chciałbyś znów spróbować ludzkiej krwi, wbić się w tę młodą szyję, czuć, że żyjesz? - Oczy Stefana zrobiły się czarne a pod nimi było kilka dobrze widocznych czerwonych małych żyłek. To było przerażające
-Nie! - wrzasnął Stefan, po czym jego oczy znów przybrały poprzedni wygląd - To miasto nie potrzebuje powtórki z przeszłości. Chciałem dać Ci szansę, myśląc, że się zmieniłeś, ale Ty gdzie byś nie poszedł ciągniesz za sobą ból, smutek, cierpienie i setki nie winnych osób, które musiały umrzeć dla Twojej rozrywki.
- Zostanę tu czy Ci się to podoba lub nie. Mam co do tego miasta duże plany, i nie mam zamiaru bawić się studenta. Lepiej ją uratuj, zanim będzie za późno - wskazał palcem na Vic i uśmiechnął się ironicznie, po czym zniknął, jakby wyparował. Stefan szybko mnie puścił i podbiegł do Vic ugryzł swój nadgarstek i przyłożył go do jej ust.
- Pij, nie może być za późno, musisz żyć! - przez dobrze 30 sekund nic się nie działo, lecz potem jej ślad ugryzienia na szyi zaczął się goić, jej puls był w normie jak by ożywała. Stefan zbliżył się do mnie i powiedział:
-Tańczyłyście, wypiłyście za dużo alkoholu i z tego powodu nic nie pamiętasz, przenocowałyście u mnie. Nadal wszytko pamiętałam, tą dziwną chwilę przerwało to, że Vic zaczęła wstawać, pomogłam jej, po chwili zemdlała. Stefan zaniósł ją na górę pokazał nam pokój gdzie poszłyśmy spać. Nie mogłam zasnąć, w nocy był jeszcze u nas Stefan, udawałam, że śpię. Zbliżył się do mnie i pocałował mnie w czoło, wychodząc powiedział Dobranoc królewno śpij dobrze. Potem już nie miałam problemów z zaśnięciem.

czwartek, 31 lipca 2014

Rozdział II


Dzisiejsza noc była spokojna, żadnych snów na szczęście.
-Victoria, wstawaj jest już po 11:00 - powiedziała Mei szturchając moje ramię.
-Okej, ale jeszcze 5 minut - powiedziałam przykrywając się kołdrą.
-Jeremy tu zaraz przyjdzie wiesz ? - powiedziała blondynka.
-Że, co? Gdzie? Jak? - zerwałam się z łóżka jak poparzona, a dziewczyny tylko się śmiały. - No co ?
-Jeremy nie przychodzi to tylko pretekst żeby wyrwać Cię z łóżka - powiedziały przez śmiech, za co oberwały poduszką i wtedy to ja miałam ubaw. W końcu jednak postanowiłyśmy się ubrać i spotkać na śniadaniu. Pobiegłam do łazienki biorąc krótki prysznic i gotowa zbiegłam na dół. Była tam już Liv, a zbiegając ze schodów wpadła na mnie Mei . Jedząc śniadanie zorientowałam się, że nie niezbyt dobrze widzę. Pobiegłam do mojej torebki i wyciągnęłam z niej okulary. Nie planowałam nocki u Mei więc nie miałam ze sobą soczewek.  Nie miałyśmy sprecyzowanego planu na bal, więc postanowiłyśmy wszystko ustalić. Poszłyśmy pod szkołę sprawdzić, czy wszystko przebiega zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami. Wszystko było w porządku, ale brakowało rąk do pracy, więc pomagałam do jakiej 13:10, bo musiałam jeszcze wpaść na chwilę do domu a potem biegusiem do Stefana. Dziewczyny jeszcze zostały, pożegnałam się z nimi i poszłam do domu. Weszłam do swojego pokoju w celu zamienienia moich okularów na soczewki i wzięcia kilku książek kucharskich.
-No ładnie puste pudełko - powiedziałam ze złością sama do siebie i zeszłam na dół do kuchni i otworzyłam szafkę z lekarstwami, bo tam zawsze miałam zapasowe pudełko. Lecz musiałam zapomnieć uzupełnić zapasy. Na stole leżały jakieś książki na nich karteczka:
"Pójdźcie do biblioteki oddać książki, bo przyszło zawiadomienie o oddanie ich, ja nie zdążyłam. 
~Dziękuje kochani, całusy Mama."
Tak Danielowi się nie chciało odnieść książek to ja muszę, przez  to się spóźnię. Właśnie gdzie ten mój brat się podziewa, dobra mniejsza mam jeszcze, ale tylko 40 minut. Wezmę samochód będzie szybciej wzięłam  klucze, które leżały na szafce i zapakowałam wszytko co miałam wziąć. Najpierw pojechałam do okulistycznego po soczewki, na drzwiach czekała na mnie kolejna karteczka: 
"Zamknięte z powodu awarii, otwarte będzie w poniedziałek. Za utrudnienia przepraszamy"
No nic trudno na imprezie będę wyglądała jak jakaś nienormalna w okularach. O 13:45 byłam w bibliotece. Na schodach rozmawiała pani Marry z jakąś inną panią
-Dzień dobry - przywitałam się i szłam dalej po schodach.
-Dzień dobry Victorio, dostałaś od nas specjalne zaproszenie?
-Tak - Trochę zdezorientowana odpowiedziałam, dopiero chwilę potem zrozumiałam, że chodzi o te zawiadomienie o oddanie książek.
- Chodź poczekasz z nami dzieci chowają piłeczki pingpongowe, pomożesz nam szukać. 
-Dobrze - odpowiedziałam z uśmiechem. Zgodziłam się poczekać, chodź czas mnie gonił. Nagle przybiegł jakiś chłopczyk i powiedział:
-Proszę pani, proszę pani piłeczki są już schowane można już zacząc szukać.- Poszliśmy wszyscy w kierunku drzwi biblioteki dla dzieci. I dorośli i ja zaczęliśmy szukać piłeczek. Znalazłam tylko trzy jedną przy regale o książkach z wampirami, drugą przy tytułach książek na literę "D" a trzecią przy tytułach na literę "S". Fajne inicjały. Podeszłam do biurka, oddałam książki, podziękowałam za umilenie czasu i wyszłam. Była już jakaś 13:54, a ja jeszcze nie byłam w drodze do Stefana, a to nie kawałek drogi. Udało mi się zapukać do jego drzwi o równej 14, nawet nie wiem jak to zrobiłam, chyba złamałam wszystkie przepisy drogowe.
"Ding Dong" - rozległ się głośny dźwięk po tym jak nacisnęłam dzwonek do drzwi.
- Hej, to Ty wejdź, proszę - drzwi otworzył mi Stefan.
- Hej, jest Twój wujek?
- Nie wyszedł będzie później, więc możemy spokojnie zająć się planem "imprezy".- powiedział Stefan dodając nacisk na słowo impreza, uśmiechając się przy tym.
-Czeka mnie ciężki dzień, tak jak wczorajsza noc.
-No tak chodzi Ci o przygotowywania do balu "Dam Mystic Falls"?
-Trafiłeś w dziesiątkę. Dobra koniec gadania trzeba się wziąć za robotę, mam tu klika książek kucharskich. - powiedziałam uśmiechając się i  pokazując trzymające w ręku książki.
-To w takim razie chodźmy do kuchni, a wogóle to fajne okularki.
-Dzięki, nie lubię ich wolę soczewki, w nich wyglądam lepiej, a w okularach wyglądam okropnie, ale to tylko moje zdanie.
-Oj tam, i tak i tak Ci ładnie. Wiesz ile osób będzie mniej więcej?
- Może 50 albo więcej. - W sumie to sama nie wiedziałam ile osób będzie, ale liczyłam, że będzie duża impreza. Ustaliliśmy ze Stefanem MENU, zrobiliśmy część przekąsek. Po 17-stej przyszły dziewczyny i dekorowaliśmy cały dom jestem mnóstwo pokoi. Mei przedstawiła swoje propozycje zabaw, wszystko zostało zatwierdzone. Zauważyłam, że co jakiś czas Mei i Stefan spoglądają na siebie. Po 21-stej  pierwszej byłam w domu. Oczywiście zapomniałam się spytać mamy czy mogę w ogóle iść na tą imprezę, taka zabiegana w ostatnim czasie jestem. Uzyskałam zgodę mamy, co przewidywałam. Gdy miałam już iść spać moją uwagę przykuł czarny ptak za oknem, co dziwne wydawało mi się, że już go kiedyś widziałam. Próbowałam przepędzić ptaszysko, bo trochę zaczęło mnie przerażać. Poddając się, poszłam spać.
RANO
Kolejna spokojna noc to mi pasowało tylko trochę nie wyspana byłam a było po 9. Ubrałam się do kościoła, mama kazała nam tam chodzić na szczęście nie byłam sama, bo chodziłam tam co niedzielę z dziewczynami. Zeszłam na dół na śniadanie, po śniadaniu przyszły po mnie przyjaciółki. W połowie mszy wszedł do kościoła mężczyzna, nieziemsko przystojny. Nagle spojrzał się na mnie, kolana mi zmiękły, serce zaczęło szybciej bić. Nie mogłam się skupić przez całą mszę, ciągle myślałam o tym mężczyźnie, który stał na końcu sali. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, czyżbym się zakochała, ale to by było nie możliwe, przecież kocham Jeremiego. W drodze do Stefana, bo tam się miałyśmy zaraz udać, by sprawdzić czy wszystko jest gotowe na 100%. Mei chciała nam coś powiedzieć.
-Dziewczyny, chyba się zakochałam? - powiedziała niepewnie przyjaciółka
-Tak, a w kim? Czekaj niech zgadnę, w Stefanie Salvatore.
-Skąd wiedziałaś? - zapytała mnie trochę zaskoczona.
-Widziałam jak na niego zerkasz co chwilę, zresztą on na Ciebie też. Może coś z tego będzie. - powiedziałam z uśmiechem do przyjaciółki.
-Już słyszę weselne dzwony. - wtrąciła do rozmowy Olivia, na co wszystkie się zaśmiałyśmy. Rozmawiałyśmy o  nim całą drogę, gdy dotarliśmy w końcu do jego drzwi. Wszystko było gotowe, była godzina 14:00, więc do imprezy była jeszcze godzina. Poszliśmy z dziewczynami do domu Mei się przebrać i umalować. Miałam na sobie chabrową sukienkę z jednym ramiączkiem, czarne koturny z kokardką do tego czarne kolczyki i szarą bransoletkę. Powieki pomalowałam czarnym cieniem z dodatkiem szarego, a paznokcie ombre od koloru granatowego po błękitny, wszystko podkreślała czerwona pomadka. Oliwia zaś miała na sobie różową sukienkę midi, czarne szpilki z różową podeszwą, kremowe kolczyki kokardki i srebrny naszyjnik w kształcie serca. Powieki miała w kolorze błękitno-niebieskim, usta pomalowane jasnoróżowym błyszczykiem, a paznokcie na jasnofioletowy.  Maja wybrała czarną sukienkę ze srebrnymi akcentami, na której górze znajdowała się koronka. Na nogi założyła szpilki (jak zwykle), i użyła swojej szkarłatnej pomadki do ust.  Potem ruszyłyśmy pod podany adres domu braci Salvatore. Zapukałyśmy kołatką w kształcie lwa, a po kilku momentach pojawił się Tyler, a Liv automatycznie się zarumieniła.
Machnęłam na to ręką i poszłam do środka, dając się porwać muzyce...


Chcąc zostawić tą słodką parkę, poszłam zobaczyć, gdzie ukrywał się Stefan. Z informacji gości wynikało, że jakaś brunetka o kręconych, czekoladowych włosach i oczach tego samego koloru wylała na niego piwo i poszedł zmienić koszulę, więc skierowałam się na górę w poszukiwaniu sypialni. W pewnej chwili Stefan wyszedł zza rogu zapinając guzik od koszuli, gdy poczułam woń cynamonowo-cytrynowych perfum i po chwili zataczania się poślizgnęłam się. Jednak nie zdążyłam upaść, ponieważ młody Salvatore w nienaturalnie szybkim tempie pojawił się obok i mnie złapał. Nasze twarze dzieliły właśnie centymetry, usta były lekko otwarte, ręce splecione, a oczy zapatrzone w głębi ich koloru. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie, ale ktoś nam przerwał....

sobota, 3 maja 2014

Rozdział I


Znów ten sam sen, tylko że tym razem obok tego mężczyzny stał Stefan. Gdy do niego podbiegłam i odwróciłam go zobaczyłam Stefana całego we krwi, jego oczy były całe czarne, a pod nimi było kilka bardzo dobrze widocznych czerwonych żył. Przed nim leżała dziewczyna cała w jakiejś czerwonej cieczy. Ów dziewczyna nie ruszała się, jej klatka piersiowa poruszała się z wielkim trudem w górę i w dół. Wtedy czarnowłosy spojrzał na mnie, drwiącym uśmiechem po czym pochylił się nad niemalże zwłokami, wysuną język po czym liznął ją po ranie. Stefan mimo mojego błagającego wzroku o skończenie tych tortur dla moich oczu, poszedł w ślady nieznajomego. I wtedy obudziłam się z krzykiem. Spojrzałam na zegarek który wskazywał jeszcze wczesną godzinę, mimo  tego czułam że nie zasnę. Zmęczona wstałam i ruszyłam ku memu wybawieniu-łazienka Tam miałam nadzieje doprowadzić moje ciało do stanu użytku. Ochlapałam zimną wodą moją twarz, ale ona wciąż nie wyglądała rześko postanowiłam zakryć to makijażem, upięłam włosy w kok, i poszłam się przebrać. Miałam jeszcze dużo czasu do zebrania się do szkoły, postanowiłam więc że włączę laptopa i wejdę na facebook’a. Miałam jedno zaroszenie do grona znajomych i 69 powiadomień. Zaproszenie było od Stefana Salvatore i bez wahania je zaakceptowałam, traktowałam go jak przyjaciela chodź znałam go tylko jeden dzień. Miałam 19 dostępnych znajomych na chacie, ale nikt z kim można by było zbytnio pogadać, nagle doszedł 20-dziesty, Stefan.

Pisaliśmy tak jakieś 30 minut, bo musieliśmy się zbierać do szkoły, dziś szłam tylko tam z Jerem, dziewczyny szły beze mnie. Zaprosiłam go na grilla, na szczęście nie był zazdrosny o Stefana.
Godzina Lunch'u:
-Wreszcie was widzę moje sis! - rzuciłam się na przyjaciółki. W piątki miałyśmy tylko historię razem, a była ona ostatnia.- Muszę wam coś powiedzieć - powiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Zerwałaś z Jeremym? Chodzisz z tym nowym jak mu tam... Stefanem? - zgadywała brunetka, oczywiście błędnie
-Nie - zaśmiałam się
-Ja się poddaje, Mei wymieniła wszystkie możliwe opcje - powiedziała ze smutną miną Liv
-Okej to wam powiem, że... urządzam zapoznawczego grilla ze Stefanem w niedzielę o 15 u Stefana, jakbyście mogły to powiedzcie o tym znajomym - i podałam dziewczynom kartkę z adresem miejsca imprezy.
-Jasne, a możemy w czymś jeszcze Ci pomóc ? - zapytały chórem.
-Jak chcecie to jasne że tak - odpowiedziałam im z uśmiechem. - Ja ze Stefanem przygotowujemy przekąski, podobno jest dobrym kucharzem i mam kilka płyt z muzyką w domu.
-Okej to ja mogę zająć się dekoracjami - powiedziała Liv.
-To ja przygotuje zabawy- z uśmiechem powiedziała brunetka.
-Okej powiem Stefanowi - po tych słowach zadzwonił dzwonek na lekcje. Teraz miałam niemiecki ze Stefan powiedziałam mu o wszystkim i umówiłam się na jutro o 14 by przygotować MENU przekąsek. Teraz miałam ostatnią lekcje z dziewczynami-historię, od tego roku mieliśmy mieć nowego nauczyciela.
-Dzień dobry jestem nowym nauczycielem nazywam się Alaric Saltzman - powiedział wskazując na tablicę na którym widniał napis z jego imieniem i nazwiskiem.
-Fajny, lepszy niż tamten - szepnęłam do Mei i Liv


Z perspektywy Mai:
Szczerze powiedziawszy ten nauczyciel był wspaniały! Był młody, średniego wzrostu, włosy miał koloru miodu, wielkie, karmazynowe oczy i oliwkową cerę z lekkim zarostem. Był niezwykle przystojny. A w dodatku pełen werwy. Opowiadał bardzo ciekawie, chyba pierwszy raz w życiu żałowałam, że skończyła się historia. Oczywiście jako pierwsza wyszłam klasy i poszłam do szatni. Przebrałam swoje czerwone, wygodne trampki na baletki na niskim obcasie, zarzuciłam swoją czarną ramoneskę na ramiona i wyszłam nie oglądając się. Przystanęłam dopiero na świeżym powietrzu przed gmachem szkoły, gdzie czekałam jeszcze kilka minut na wlokące się przyjaciółki. Wszystkie trzy ruszyłyśmy do mojego domu i jak co piątek siedziałyśmy tam bez żadnego planu spędzając beztrosko czas.
-Ej, a może przygotujemy stroje na pojutrze? - uśmiechnęłam się szeroko. Dziewczyny wydały tylko okrzyki radości co oznaczało u nich absolutny brak jakichkolwiek sprzeciwów. Szukałyśmy dość długo, błądząc w czarnym, mrocznym wymiarze, czyli po ludzku mojej szafie, ale końcem końców znalazłyśmy idealne zestawy.  
-Ej, a może zanocujecie u mnie? Jest już 23:00, chyba nie będziecie wracać po nocach? - powiedziałam zerkając do telefonu. One wykonały szybkie telefony do rodziców i wszystko zatwierdziły.
-Ej, niedługo musimy zorganizować bal "Dam z Mystic Falls". - zauważyła Liv przeglądając facebook'a. 
-Jezuuuu, ile z tym roboty - upadła na twarz Star. 
-Oj nie marudźcie, jesteśmy przecież najbardziej znanymi osobami. Dziwię się,  że.... - i w tej chwili w pół zdania mi przerwano dzwonkiem do drzwi. Założyłyśmy szlafroki i zeszłyśmy na dół. W wizjerze był...
-Dyrektor Smallwood? - zdziwiła się moja mama otwierając drzwi-Chyba nie chce mi pan wmówić, że Mei coś zrobiła?
-Nie, chciałem ją o coś poprosić, nie ma może... - i zobaczył nas w rogu - O, cała trójeczka, jak miło. Nie będę musiał się fatygować.-wyszłyśmy zza rogu i podałyśmy mu dłonie.
-Jaki jest powód tych odwiedzin o takiej porze? - spytała Wiktoria.
-Chciałem was poprosić o pomoc w ...
-Przygotowaniach na "Bal Dam z Mystic Falls"? - dokończyła Oliwia.
-Dokładnie. Wiecie, udekorowanie sal, zarządzenie drużyną footballową do stworzenia platformy, wielka parada, przebrania no i wielki walc. - uśmiechnął się szeroko. - ach, i jeszcze trasa platformy na jutro. Nie muszę mówić o dobrych notach za to. Miłych snów dziewczynki-mrugnął do nas i odszedł. Zamknęłam drzwi i westchnęłam.
-Coś czuję, że czeka nas nieprzespana noc. - mrugnęłam okiem. Pobiegłyśmy na górę i zgarnęłam moją komórkę po czym szybko wybrałam numer.
-Hej Matt, mam wielką prośbę.....No właśnie związane z balem.....Yhy, potrzebuję wszystkie numery graczy footballowych.....Stefano też dołączył?! O, oczywiście, że jego też!........Dzięki, jesteś kochany.....To pa - cmoknęłam w słuchawką i odłożyłam telefon, a gdy za minutę przyszedł sms z numerami kilkunastu chłopaków obdzwoniłyśmy wszystkich i ustaliłyśmy szczegóły dotyczące platformy. Trzeba było tylko uszyć sukienki starych dam i zorganizować ładne dziewczyny, z czym nie miałyśmy problemu. Wystąpi cała drużyna cheerleaderek, w tym niestety, także my. Suknie trzeba było uszyć, co zajęło nam praktycznie całą noc, plus jeszcze projekt platformy. Zasnęłyśmy około 4:00 nad ranem i przysięgam, kiedyś zatłukę tego, kto wymyślił proszenie o pomoc tuż przed czasem...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ten rozdział postanowiłam zrobić z dwóch perspektyw. Oczywiście perspektywę Mei pisała moja przyjaciółka Maja, jeszcze raz chcę Ci powiedzieć że to jest naprawdę boskie to co napisałaś. Jeśli chcecie to tu macie linki do kont Wiktorii Star, ale niestety nie mogłam założyć na te nazwisko więc postanowiłam na nazwisko Pertrova, a tutaj jej e-mail: wiktoria.star.petrova@wp.pl. Tutaj do konta Stefana Salvatore i jego e-mail: stefan.salvatore1864@wp.pl.
Bardzo mi zależy na waszych komentarzach bo one dodają mi weny. Ogółem rozdział chyba nie zbyt mi się podobał, ale czekam na wasze komentarze więc jeśli czytacie zostawcie komentarz. 
Miłego czytania i pozdrawiam :))

niedziela, 27 kwietnia 2014

Prolog

Obudziłam się. Delikatny podmuch porannego powietrza owiał moją twarz. Znowu zapomniałam zamknąć okno. Znów ten sam sen, ten o tym samym mężczyźnie. Czarne jak heban, aksamitne włosy, wyrzeźbiony tors, miękkie, słodkie jak truskawka usta i głębokie oczy, które opatulają długie rzęsy. Był nadzwyczajnie przystojny". Z rozmyślania o śnie wyrwał mnie budzik, wskazywał godzinę 6:00. Byłam jeszcze śpiąca, nie chciało mi się wychodzić z łóżka, wolałam przykryć się kołdrą i wrócić do spania. Po 5 minutach jakoś się przemogłam i w końcu wstałam, poszłam do łazienki by opłukać twarz zimną wodą żeby się rozbudzić, na szczęście pomogło. Poszłam do pokoju brata sprawdzić czy jeszcze śpi. Oczywiście tak jak myślałam mały leniuszek jeszcze spał w najlepsze, zawsze lubił dłużej pospać.
- Wstawaj! Wakacje się już skończyły, nie ma spania do 12. Dziś idziemy do szkoły! - zabierając mu kołdrę, krzyknęłam do brata tak że się przestraszył po czym się zaśmiałam.
- Dobra, dobra słyszałem, nie musisz krzyczeć...ani się śmiać. - powiedział przykrywając się kołdrą wciąż zamkniętymi oczami.
- Wracam za 30 minut, liczę że będziesz już gotowy - rzuciłam, zamykając drzwi. Wróciłam do łazienki uczesać, umyć się i umalować. Następnie poszłam do pokoju się ubrać, za oknem była śliczna pogoda oby dzień był równie piękny - pomyślałam. Nie mogę się doczekać kiedy zobaczę Jeremiego, nie widziałam go prawie całe wakacje podróżował z kolegami po Europie. Oliwia była na dwa tygodnie w Polsce razem ze mną i Mają. Ogółem wakacje były udane. Poszłam zobaczyć czy Daniel wstał, oczywiście dalej spał, więc postanowiłam wyrzucić go z łóżka na samą myśl o tym na mojej twarzy pojawił się złowieszczy uśmieszek. Mój plan poszedł w ruch, a brat znowu się przestraszył.
- Jesteś bardzo strachliwy - zaśmiałam się - a poza tym za 20 minut masz szkołę - oczywiście kłamałam do tego z uśmiechem na twarzy. Od razu gdy to usłyszał wstał na równe nogi i pośpiesznie spojrzał na zegarek.
- HaHa bardzo śmieszne mam jeszcze 40 minut, a nie 20.
- I tak nie zdążysz, za długo się grzebiesz - uśmiechnęłam się i wyszłam, i zeszłam na dół na śniadanie. Mama jeszcze spała nie chciałam jej budzić do pracy miała na 13, a poszła późno spać, moja mama pracowała w aptece jako farmaceutka. Tata jest w jakimś mieście w Anglii którego nazwy nie pamiętam, rozmawiam z nim raz na miesiąc,  a widuje dwa razy w roku.Tęsknie za nim, posmutniałam. Z powrotem na ziemie przywołał mnie Daniel, o dziwo się wyrobił na śniadanie.
- Co dziś na śniadanie ?
- A co sobie życzysz ? - zapytałam z uśmiechem
- Hmm... może kanapki z szynką.
- Już się robi Panie. - zaśmiałam się, dzień zapowiadał się świetnie oby dalej tak było, zrobiłam bratu kanapki. Chwilę potem zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Ja otworzę, a ty jedz bo się spóźnisz, za niedługo wychodzimy.- powiedziałam i ruszyłam w kierunku drzwi.
- Hej, kochana! - krzyknęły w tym samym czasie i rzuciły mi się na szyje.
- Widziałyśmy się wczoraj a wy już chcecie mnie udusić ? - zaśmiałam się - Gdzie masz Jera ? Nie mów że jeszcze nie wrócił. -  zapytałam przyjaciółkę, siostrę chłopaka, która zrobiła smutną minę.
- Tu jestem ! - z uśmiechem na twarzy z zza rogu wyskoczył mój chłopak.
- Och Ty kłamczucho! - walnęłam przyjaciółkę w ramię i rzuciłam się w ramiona mojego chłopaka i namiętnie pocałowałam.
- Tęskniłam
- Ja też, nawet nie wiesz jak bardzo - tą tęskną ckliwą scenę przerwała Maja, tylko najbliżsi tak do niej mówili. Dla innych "Mei". Moja rodzina i rodzina dziewczyn była z Polski, ale nie chwaliłyśmy się tym i starałyśmy się nie wyróżniać.
- Chodźmy już bo się spóźnimy gołąbeczki.
- Momencik, tylko wezmę torbę - powiedziałam i szybko pobiegłam na górę po torbę z książkami. - Już jestem, możemy jechać
Po 10 minutach byliśmy w szkole. Daniel i Jer poszli pod swoje klasy, a my z dziewczynami pod swoją.
- Ostatni rok w tej szkole - powiedziała z uśmiechem Oliwia
- Taa.. - odpowiedziałam blondynce, wspominając pierwszą i drugą klasę. Tą lekcje miałyśmy razem, następną niestety osobno. Zadzwonił dzwonek na lekcje, która szybko minęła. Następna była matematyka, istna katorga . Przed salą siedział nowy chłopak o jasnych i ślicznie ułożonych włosach, był przystojny ale nie tak jak ten ze snu. Chyba zauważył że się mu przyglądam bo zaczął iść w moją stronę.
- Hej jestem Stefan Salvatore, nowy w mieście - na pierwszy rzut oka, wydawał się bardzo miły.
- Cześć ja jestem Wiktoria, Wiktoria Star, ale przyjaciele mówią mi Vic - uśmiechnęłam się i podałam mu rękę nowemu.
- Jak długo mieszkasz w Mystic Falls?- spytał, na co zrobiłam pytającą minę. - Masz inny akcent więc raczej nie jesteś stąd.
- Akcent, masz rację nie jestem stąd. Urodziłam się w Polce ale przyjechałam tu jak miałam 13 lat. Mieszka tu prawie cała moja rodzina i przyjaciele, ale to historia na dłuższą chwilę. Masz rodzeństwo?
- Tak brata, ma przyjechać za jakiś miesiąc, a ty?
- Też mam brata. Skoro niedawno przyjechałeś to może oprowadzić Cię po Mystic. - uśmiechnęłam się
-  Jeśli to nie kłopot, to bardzo chętnie się przejdę. Może dzisiaj o 15?
- Oki to pod jaki adres mam przyjść? - z uśmiechem dodałam
- Mieszkam w rezydencji rodziny Salvatore więc tam możesz po mnie przyjść.
- Okej  - po tym jak to powiedziałam zadzwonił dzwonek. Ta i kolejne lekcje minęły bardzo szybko. W domu byłam o 14, zjadłam obiad i ruszyłam w kierunku rezydencji. Byłam przed czasem jakieś 10 minut, więc zapukałam w drzwi.
- Hej jestem Zach, wujek Stefana, Ty zapewne jesteś Victoria? Stefan cały czas o Tobie mówił.
- Dzień dobry. Tak to ja. Naprawdę? Nie wydaje mi się żebym była, aż tak warta uwagi. - zaśmiałam się i weszłam do środka.
- Powiem mu że przyszłaś.
Wnętrze było piękne, i ten wielki salon. Musi tu być bardzo dużo pokoi.
- Jak tu pięknie - powiedziałam z uśmiechem
- Hej już jestem, możemy iść - nagle przedemną pojawił się Stefan, to było bardzo dziwne.
- Dowidzenia - powiedziałam i wyszliśmy. Szliśmy i cały czas się śmialiśmy,opowiedziałam mu trochę mojej historii i on swojej. Zachwycał się gdy opowiadałam mu o kulturze, miejscach, tradycjach, stylu Polskim. Bardzo dobrze czułam się w jego towarzystwie, i z pewnością opowiem o nim dziewczynom. Jer na szczęście nie był zazdrosny. Cały dzień szybko minął. Kładąc się sapć zamknęłam okno, na drzewie siedział czarny kruk, byłam śpiąca więc nie zwracałam na niego uwagi.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Prolog tak późno ale dlatego, że postanowiłam go rozwinąć. Liczę, że się podoba. Czekam na wasze uwagi, bo mogło raczej wyjść lepiej :)
Pozdrawiam Wiktoria ;*

czwartek, 17 kwietnia 2014

Bohaterowie

Główni:

Victoria Star (Vic) - Pierwsza główna bohaterka opowiadania. Urodzona 25 kwietnia 1997 roku. Chodzi do drugiej klasy liceum w Mystic Falls. Cudownie śpiewa i kocha tańczyć. Marzy o karierze aktorskiej. Swoje przyjaciółki traktuje jak siostry. Kiedy pozna tajemniczego mężczyznę jej życie i jej przyjaciół wywróci się o 360 ͦ                                                                                                                                Wygląd oraz charakter postaci:                                                                 Jej włosy są koloru czekoladowego. Ma niebieskie oczy, ponieważ nosi soczewki jej oczy przeważnie przybierają kolor brązowy. Jest szczupłą i wysportowaną dziewczyną. Jest bardzo mądrą i sprytną nastolatką. Czasami bywa naiwna.                                                                                   Informacje:                                        Victoria ma młodszego brata Daniela. Jej mama Margaret spotyka się z Thomasem, który co jakiś czas wyjeżdża do pracy na kilka tygodni, ma on dwójkę dzieci Layle i Drake'a. Victoria jet Polką. Gdy jej prababcia zachorowała na raka wraz z całą rodziną przeprowadzili się do niej do miasteczka Mystic Falls, by się nią opiekować, miała wtedy 13 lat. Z czasem jej prababcia wygrała walkę z rakiem, i postanowiła wrócić do Polski. Rodzina osiedliła się na stałe do Mystic Falls. Gdy Vic miała 15 lat jej przyjaciółki w raz z rodzicami przeprowadziły się z Polski do niej. 
 

****************************************


Maja (Mei) Czuczko


******************************************

Liv Gilbert - Trzecia główna bohaterka opowiadania. Urodzona 5 stycznia 1996 roku. Chodzi do drugiej klasy liceum w Mystic Falls. Razem ze swoimi przyjaciółkami często występuje w szkolnych przedstawieniach i szkolnym chórze. Nie lubi tańczyć.


Wygląd oraz charakter postaci:























Daniel Star (15)
Liliana Czuczko (15)
Jeremy Gilbert(16)

Nicole Carmen (17)
Jovita Johson (17)
Agata Fletcher (17)



Reszta tak jak z serialu ;)

środa, 16 kwietnia 2014

Wprowadzenie

Opowieść o dziewczynie i jej przyjaciółkach, które poznają nowych mieszkańców Mystic Falls. Dziewczyna zakochuje się w ciemnowłosym mężczyźnie chodź chodzi już z bratem przyjaciółki i nie chce go zranić, ale już go nie kocha. Ciemnowłosy z początku chcę wykorzystać dziewczynę lecz nawet nie zauważył kiedy sie w niej zakochał. Przyjaciółka dziewczyny Maja czuje coś do brata mężczyzny, a zaś druga Oliwia nie zauważyła że mężczyzna jej życia jest tuż obok niej, ale pewnego dnia przyjeżdża jej były chłopak do którego uczucia znowu sie odnawiają. Okazuje się że nowi mają tajemnicę i to nie byle jaką. Wtedy już nic nie bedzie jak dawniej. Wzloty i upadki, tajemnice i przeszkody, milość i namietność, smutek i zdrada.
Życie tych dziewczyn już nigdy nie wróci do normy.