-Stefan, aleś się zestarzał!-krzyknęła owa brunetka, prawdopodobnie ta sama, co wylała na niego piwo. Podeszła i dosłownie odpychając mnie od Savatore'a, stanęła na przeciwko niego.
-Co tu robisz?-spytał czekoladowłosej,
na co zalotnie uśmiechnęła się do niego mrugając i okręcając zgrabnie. Jego
mina kompletnie różniła się od jej. Była stężała, zwarta, jakby miał zaraz iść
na walkę, w której mógłby nie przeżyć. Zacisnął żuchwę i zmrużył oczy, a dłoń
zacisnął w pięść, ale mimo widocznej niechęci do niej, ruszył za tajemniczą
dziewczyną. Tak po prostu mnie olał? Zostawił bez niczego? Nie powiedział
słowa? I kim do cholery jest ta lala?!
Nie mogąc znieść tego widoku, jak on
tańczy wolnego z tą...tą...tą...dziewczyną...kładzie ręce na jej biodrach,
przejeżdża dłońmi po jej talii, szepcze do ucha...preferowałam pójść w stronę baru.
-Co szanowna piękność sobie życzy?-spytał
mnie średniego wzrostu, przystojny mężczyzna o kruczoczarnych włosach. Miał na
sobie opiętą, czarną koszulę, jeansy i jeden z najpiękniejszych uśmiechów jakie
widziałam, a jego oczy…Tak się lśniły….Bardzo przypominały mi wzrok Stefana.
Ale nie miał tak gorzkiego ani opiekuńczego wzroku jak Salvatore.
-Co polecasz?-wrzasnęłam próbując przekrzyczeć
muzykę i tłum.
-Mają dobry Bourbon. –powiedział
tajemniczy facet. Odkrzyknęłam potwierdzenie i po chwili dostałam kieliszek z
trunkiem. Na chwilę spojrzałam w bok i chciałam kontynuować rozmowę z
czarnowłosym, ale zniknął. „Może poszedł potańczyć?” pomyślałam. Zobaczyłam Vic
i skierowałam się ku niej.
-Jak tam Stefan?-spytała uśmiechnięta
odwracając się do mnie.
-Zobacz sobie tam-powiedziałam z
naburmuszoną miną wskazując na dwójkę tańczących ludzi. Salvatore był do nas
odwrócony, ale mina dziewczyny była cała w skowronkach.
-Kto to?-spytała niewinnie przyjaciółka.
-Żebym ja jeszcze wiedziała-westchnęłam rozkładając ręce-ale chyba jakaś jego była....albo i teraźniejsza?
-Nie martw się-poklepała mnie po plecach.
-Nie narzekam-powiedziała biorąc łyka bourbonu i kręcąc głową.-Widziałam ciacha przy barze. Idziemy wyrywać?-spytałam kręcąc biodrami z szerokim wyszczerzem. Victoria tylko się zaśmiała, wzięła mnie pod rękę i poszłyśmy w kierunku mężczyzn. Ja mimo to miałam wzrok skupiony na Stefanie...
Co za Stefan!
-Jego uczucia zmieniają się szybciej niż babie z okresem!-zaśmiałam się biorąc kolejny łyk miodowej cieczy.
-Babie w ciąży, rzucającej picie i palenie na diecie, ćwiczącej i właśnie rodzącej-skwitowała Maja opierając się o barek.
-Ale i tak jest seksowny-rzuciłam.
-Bywa-mruknęła niewyraźnie niebieskooka. Poklepałam ją po plecach i ruszyłam tańczyć. Byłam lekko wstawiona, co tylko mnie zachęciło do ruszania biodrami w rytmie. Przyłączył się do mnie jakiś czarnowłosy przystojniak i kompletnie zapomniałam o Jeremym.
Tańczyłam....I to ostatnie, co pamiętam.
Obudziłam się w sypialni Salvatore'a, obok mnie leżała Mei. Kompletnie nic nie pamiętałam. Szturchnęłam brunetkę, a w odpowiedzi usłyszałam:
-Jeszcze 5 minut, mamo.-po czym wróciła do snu. Tym razem, dla pewności, że nie wyminie mojego budzenia zrzuciłam ją z łóżka. Spojrzała na mnie gniewnym wzrokiem, a ja się uśmiechnęłam.
-Jesteśmy w sypialni Stefana? - zapytała mnie brunetka
-Na to wygląda, ja nic nie pamiętam. Może się upiłyśmy, a potem...przespałyśmy się z nim?
-Nic takiego nie miało miejsca - wtrącił Stefan z uśmiechem. Odetchnęłam z ulgą w duchu.
-Gdzie tu jest toaleta? - Spytała Maja
-W czwartym pokoju po lewej. - Odpowiedział Stefan. - po czym Mei wyszła
-Wyjaśnisz mi co się stało?-Zażądałam
-Z chęcią, - Przybliżył się do mnie szybko i spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział: Zemdlałaś, zadzwoniłem do Twojej mamy i przekazałem, że źle się poczułaś i przenocujesz u mnie. Mei chciała koniecznie z Tobą zostać. Nic nie pamiętasz. Z moich ust zaczęły wydobywać się słowa: Zemdlałam, przenocowałam u Ciebie, nic nie pamiętam. Nagle zauważyłam na mojej szyi wisiorek, a na nadgarstku bransoletkę.
-Co to? - zapytałam, jakby wybudzona z jakiegoś transu, wskazując na nadgarstek i wisiorek na szyi.
-Mały prezent, cokolwiek by się działo nigdy ich nie zdejmuj, zawsze mniej któryś z nich na sobie. To taki dowód przyjaźni. - Uśmiechnął się szeroko.
-Dziękuje, ale nie mogę tego przyjąć.
-Ależ możesz.
-No dobrze - odwzajemniłam uśmiech.
Nagle zaczęliśmy pochylać się ku sobie. I do pokoju weszła Maja. Wyglądała na zdziwioną.
- Ja już pójdę. - powiedziała i wyszła
-Mei zaczekaj - krzyknęliśmy ze Stefanem jednocześnie .
Pobiegłam za przyjaciółką.
-To naprawdę nie...
-Ćśś-powiedziała udając zamykanie buzi na kłódkę i spojrzała błagalnie. Nic więcej nie powiedziałam. Skierowałam się do Stefana i podziękowałam za przenocowanie, po czym wyszłam z Mają.
-Co się stało?- zapytałam Mai
-Ja wszystko pamiętam każdy moment, każde wydarzenie z wczorajszego wieczoru.
-Ja tylko to, że zemdlałam i przenocowałam razem z Tobą u Stefana , dalej pustka.
-Widziałam Cię na balkonie z tym mężczyzną, którego widziałyśmy w kościele, wbił swoją kły w Twoją szyje i pił z niej krew. Patrzyłam na Ciebie cała sparaliżowana. Widziałam jak on Cię puścił i upadłaś. Podbiegłam do Ciebie, Twój puls był bardzo słaby, Twoja klatka piersiowa ledwo się podnosiła, Ty...Ty....umierałaś. Myślałam, że Cię stracę, potem ten mężczyzna powiedział do mnie, że będę następna. Zbliżył się do mnie pociągnął mnie do góry zaczęłam się szarpać, a on spojrzał mi w oczy i powiedział, że mam nie krzyczeć. Wtedy krzyknęłam pomocy i nagle znikąd pojawił się Stefan. - Nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą powiedziała moja przyjaciółka. Różne myśli plątały mi się po głowie. Co teraz będzie? Kim oni są?
Mei opowiadała dalej co wydarzyło się wczorajszej nocy idąc do mnie
*Retrospekcja z perspektywy Mei*
-Pość ją! - krzyknął Stefan
-Znalazł się bohater, już myślałem, że nie będzie zabawy - uśmiechnął się ironicznie, kontynuując - Dalej zjadasz zajączki?
-A ty dalej krzywdzisz nie winnych ludzi?
-Masz ją! - Podał mnie do Stefana - Nie chciałbyś znów spróbować ludzkiej krwi, wbić się w tę młodą szyję, czuć, że żyjesz? - Oczy Stefana zrobiły się czarne a pod nimi było kilka dobrze widocznych czerwonych małych żyłek. To było przerażające
-Nie! - wrzasnął Stefan, po czym jego oczy znów przybrały poprzedni wygląd - To miasto nie potrzebuje powtórki z przeszłości. Chciałem dać Ci szansę, myśląc, że się zmieniłeś, ale Ty gdzie byś nie poszedł ciągniesz za sobą ból, smutek, cierpienie i setki nie winnych osób, które musiały umrzeć dla Twojej rozrywki.
- Zostanę tu czy Ci się to podoba lub nie. Mam co do tego miasta duże plany, i nie mam zamiaru bawić się studenta. Lepiej ją uratuj, zanim będzie za późno - wskazał palcem na Vic i uśmiechnął się ironicznie, po czym zniknął, jakby wyparował. Stefan szybko mnie puścił i podbiegł do Vic ugryzł swój nadgarstek i przyłożył go do jej ust.
- Pij, nie może być za późno, musisz żyć! - przez dobrze 30 sekund nic się nie działo, lecz potem jej ślad ugryzienia na szyi zaczął się goić, jej puls był w normie jak by ożywała. Stefan zbliżył się do mnie i powiedział:
-Tańczyłyście, wypiłyście za dużo alkoholu i z tego powodu nic nie pamiętasz, przenocowałyście u mnie. Nadal wszytko pamiętałam, tą dziwną chwilę przerwało to, że Vic zaczęła wstawać, pomogłam jej, po chwili zemdlała. Stefan zaniósł ją na górę pokazał nam pokój gdzie poszłyśmy spać. Nie mogłam zasnąć, w nocy był jeszcze u nas Stefan, udawałam, że śpię. Zbliżył się do mnie i pocałował mnie w czoło, wychodząc powiedział Dobranoc królewno śpij dobrze. Potem już nie miałam problemów z zaśnięciem.
-Kto to?-spytała niewinnie przyjaciółka.
-Żebym ja jeszcze wiedziała-westchnęłam rozkładając ręce-ale chyba jakaś jego była....albo i teraźniejsza?
-Nie martw się-poklepała mnie po plecach.
-Nie narzekam-powiedziała biorąc łyka bourbonu i kręcąc głową.-Widziałam ciacha przy barze. Idziemy wyrywać?-spytałam kręcąc biodrami z szerokim wyszczerzem. Victoria tylko się zaśmiała, wzięła mnie pod rękę i poszłyśmy w kierunku mężczyzn. Ja mimo to miałam wzrok skupiony na Stefanie...
Co za Stefan!
-Jego uczucia zmieniają się szybciej niż babie z okresem!-zaśmiałam się biorąc kolejny łyk miodowej cieczy.
-Babie w ciąży, rzucającej picie i palenie na diecie, ćwiczącej i właśnie rodzącej-skwitowała Maja opierając się o barek.
-Ale i tak jest seksowny-rzuciłam.
-Bywa-mruknęła niewyraźnie niebieskooka. Poklepałam ją po plecach i ruszyłam tańczyć. Byłam lekko wstawiona, co tylko mnie zachęciło do ruszania biodrami w rytmie. Przyłączył się do mnie jakiś czarnowłosy przystojniak i kompletnie zapomniałam o Jeremym.
Tańczyłam....I to ostatnie, co pamiętam.
Obudziłam się w sypialni Salvatore'a, obok mnie leżała Mei. Kompletnie nic nie pamiętałam. Szturchnęłam brunetkę, a w odpowiedzi usłyszałam:
-Jeszcze 5 minut, mamo.-po czym wróciła do snu. Tym razem, dla pewności, że nie wyminie mojego budzenia zrzuciłam ją z łóżka. Spojrzała na mnie gniewnym wzrokiem, a ja się uśmiechnęłam.
-Jesteśmy w sypialni Stefana? - zapytała mnie brunetka
-Na to wygląda, ja nic nie pamiętam. Może się upiłyśmy, a potem...przespałyśmy się z nim?
-Nic takiego nie miało miejsca - wtrącił Stefan z uśmiechem. Odetchnęłam z ulgą w duchu.
-Gdzie tu jest toaleta? - Spytała Maja
-W czwartym pokoju po lewej. - Odpowiedział Stefan. - po czym Mei wyszła
-Wyjaśnisz mi co się stało?-Zażądałam
-Z chęcią, - Przybliżył się do mnie szybko i spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział: Zemdlałaś, zadzwoniłem do Twojej mamy i przekazałem, że źle się poczułaś i przenocujesz u mnie. Mei chciała koniecznie z Tobą zostać. Nic nie pamiętasz. Z moich ust zaczęły wydobywać się słowa: Zemdlałam, przenocowałam u Ciebie, nic nie pamiętam. Nagle zauważyłam na mojej szyi wisiorek, a na nadgarstku bransoletkę.
-Co to? - zapytałam, jakby wybudzona z jakiegoś transu, wskazując na nadgarstek i wisiorek na szyi.
-Mały prezent, cokolwiek by się działo nigdy ich nie zdejmuj, zawsze mniej któryś z nich na sobie. To taki dowód przyjaźni. - Uśmiechnął się szeroko.
-Dziękuje, ale nie mogę tego przyjąć.
-Ależ możesz.
-No dobrze - odwzajemniłam uśmiech.
Nagle zaczęliśmy pochylać się ku sobie. I do pokoju weszła Maja. Wyglądała na zdziwioną.
- Ja już pójdę. - powiedziała i wyszła
-Mei zaczekaj - krzyknęliśmy ze Stefanem jednocześnie .
Pobiegłam za przyjaciółką.
-To naprawdę nie...
-Ćśś-powiedziała udając zamykanie buzi na kłódkę i spojrzała błagalnie. Nic więcej nie powiedziałam. Skierowałam się do Stefana i podziękowałam za przenocowanie, po czym wyszłam z Mają.
-Co się stało?- zapytałam Mai
-Ja wszystko pamiętam każdy moment, każde wydarzenie z wczorajszego wieczoru.
-Ja tylko to, że zemdlałam i przenocowałam razem z Tobą u Stefana , dalej pustka.
-Widziałam Cię na balkonie z tym mężczyzną, którego widziałyśmy w kościele, wbił swoją kły w Twoją szyje i pił z niej krew. Patrzyłam na Ciebie cała sparaliżowana. Widziałam jak on Cię puścił i upadłaś. Podbiegłam do Ciebie, Twój puls był bardzo słaby, Twoja klatka piersiowa ledwo się podnosiła, Ty...Ty....umierałaś. Myślałam, że Cię stracę, potem ten mężczyzna powiedział do mnie, że będę następna. Zbliżył się do mnie pociągnął mnie do góry zaczęłam się szarpać, a on spojrzał mi w oczy i powiedział, że mam nie krzyczeć. Wtedy krzyknęłam pomocy i nagle znikąd pojawił się Stefan. - Nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą powiedziała moja przyjaciółka. Różne myśli plątały mi się po głowie. Co teraz będzie? Kim oni są?
Mei opowiadała dalej co wydarzyło się wczorajszej nocy idąc do mnie
*Retrospekcja z perspektywy Mei*
-Pość ją! - krzyknął Stefan
-Znalazł się bohater, już myślałem, że nie będzie zabawy - uśmiechnął się ironicznie, kontynuując - Dalej zjadasz zajączki?
-A ty dalej krzywdzisz nie winnych ludzi?
-Masz ją! - Podał mnie do Stefana - Nie chciałbyś znów spróbować ludzkiej krwi, wbić się w tę młodą szyję, czuć, że żyjesz? - Oczy Stefana zrobiły się czarne a pod nimi było kilka dobrze widocznych czerwonych małych żyłek. To było przerażające
-Nie! - wrzasnął Stefan, po czym jego oczy znów przybrały poprzedni wygląd - To miasto nie potrzebuje powtórki z przeszłości. Chciałem dać Ci szansę, myśląc, że się zmieniłeś, ale Ty gdzie byś nie poszedł ciągniesz za sobą ból, smutek, cierpienie i setki nie winnych osób, które musiały umrzeć dla Twojej rozrywki.
- Zostanę tu czy Ci się to podoba lub nie. Mam co do tego miasta duże plany, i nie mam zamiaru bawić się studenta. Lepiej ją uratuj, zanim będzie za późno - wskazał palcem na Vic i uśmiechnął się ironicznie, po czym zniknął, jakby wyparował. Stefan szybko mnie puścił i podbiegł do Vic ugryzł swój nadgarstek i przyłożył go do jej ust.
- Pij, nie może być za późno, musisz żyć! - przez dobrze 30 sekund nic się nie działo, lecz potem jej ślad ugryzienia na szyi zaczął się goić, jej puls był w normie jak by ożywała. Stefan zbliżył się do mnie i powiedział:
-Tańczyłyście, wypiłyście za dużo alkoholu i z tego powodu nic nie pamiętasz, przenocowałyście u mnie. Nadal wszytko pamiętałam, tą dziwną chwilę przerwało to, że Vic zaczęła wstawać, pomogłam jej, po chwili zemdlała. Stefan zaniósł ją na górę pokazał nam pokój gdzie poszłyśmy spać. Nie mogłam zasnąć, w nocy był jeszcze u nas Stefan, udawałam, że śpię. Zbliżył się do mnie i pocałował mnie w czoło, wychodząc powiedział Dobranoc królewno śpij dobrze. Potem już nie miałam problemów z zaśnięciem.


Zapraszam na nowy rozdział o Delenie :) powiadamiam, bo komentowałaś ostatni :)
OdpowiedzUsuńZobacz co się stało!
http://fight-for-love-delena.blogspot.com/